Akumulatory w fundamentach
Energia ukryta pod betonem
Większość rzeźb wiatrowych, które postawiliśmy w Gdyni od 2018 roku, ma swoje serce głęboko pod ziemią. Zamiast szpecić przestrzeń szarymi skrzynkami elektrycznymi, chowamy ogniwa LiFePO4 bezpośrednio w fundamentach. Wykop o głębokości 1.4 metra wystarcza, aby pomieścić magazyn o pojemności 4.2 kWh, co pozwala zasilać oświetlenie obiektu przez 3 noce bez grama wiatru czy słońca. To proste rozwiązanie sprawia, że rzeźba wygląda jak czyste dzieło sztuki, a nie maszyna przemysłowa.
Szczelność sprawdzona nad Bałtykiem
Warunki w Gdyni bywają trudne, dlatego nasze fundamenty akumulatorowe przechodzą rygorystyczne testy na wilgoć. Stosujemy podwójną izolację bitumiczną i specjalne dławiki kablowe, które wytrzymują napór wód gruntowych. W marcu 2023 roku, podczas dużych roztopów, sprawdziliśmy 12 naszych instalacji przy nabrzeżu — wszystkie pozostały suche w środku. System chłodzenia oparty jest na naturalnej wymianie ciepła z ziemią, co eliminuje potrzebę montażu głośnych wentylatorów.
- Pojemność magazynu dostosowana do 47 lamp LED o mocy 5W każda.
- Dostęp serwisowy przez właz ukryty w tylnej części cokołu rzeźby.
- Waga modułu bateryjnego wynosi 38 kg, co ułatwia ewentualną wymianę bez dźwigu.
- Monitorowanie stanu naładowania przez sieć radiową na odległość 300 metrów.
Dostęp dla technika zajmuje około 7 minut. Wystarczy odkręcić cztery śruby imbusowe w maskownicy. By wejść do środka, nie trzeba rozbierać rzeźby ani niszczyć trawnika wokół niej. (Swoją drogą, wielu klientów pyta, czy akumulatory zimą nie tracą mocy — dzięki stałej temperaturze gruntu na tej głębokości, spadek wydajności wynosi zaledwie 9% przy mrozach sięgających -15 stopni).
Bezpieczeństwo i trwałość ogniw
Używamy wyłącznie ogniw litowo-żelazowo-fosforanowych, bo są bezpieczniejsze od tych w telefonach. Nie przegrzewają się i nie wybuchają. Każdy fundament posiada czujnik dymu i automatyczny odłącznik prądu. Prąd ukryty w sztuce musi być przede wszystkim bezpieczny dla przechodniów. Od czasu założenia Trioartajans nie odnotowaliśmy ani jednej awarii systemu magazynowania, która wymagałaby wyłączenia rzeźby z użytku na dłużej niż 4 godziny.
Działa, gdy wieje i świeci, ale prawdziwa magia dzieje się w fundamentach. Dzięki temu, że akumulatory są schowane, unikamy też kradzieży czy aktów wandalizmu. Zwykły przechodzień widzi tylko piękną, błękitną formę, a pod jego stopami pracuje technologia, która realnie zasila miejskie latarnie. To czysta kreska i realny zysk dla budżetu miasta.