4 kroki do postawienia rzeźby w Twoim parku
Montaż rzeźby wiatrowej w Gdyni to nie tylko kwestia sztuki, ale przede wszystkim precyzyjnej inżynierii i papierologii. W Trioartajans przeszliśmy tę ścieżkę 42 razy, dlatego wiemy dokładnie, gdzie pojawiają się przestoje i jak ich uniknąć przy planowaniu instalacji w przestrzeni publicznej.
Krok 1: Wybór lokalizacji i pomiar wietrzności
Zanim narysujemy pierwszą kreskę, musimy sprawdzić, czy w wybranym miejscu rzeźba faktycznie zasili lampy. W marcu 2024 roku badaliśmy teren w okolicach Skweru Kościuszki, gdzie średnia prędkość wiatru na wysokości 3,5 metra wynosiła 4,2 m/s. To kluczowe dane, bo nasze turbiny wertykalne zaczynają pracować już przy 2,1 m/s. Bez konkretnych pomiarów rzeźba byłaby tylko drogim meblem miejskim, a nie źródłem prądu.
Analiza trwa zwykle 12 dni roboczych. Wykorzystujemy do tego anemometry cyfrowe, które montujemy na tymczasowych masztach. Jeśli wynik pokaże mniej niż 1,8 m/s przez większość czasu, uczciwie mówimy klientowi, że inwestycja w tym konkretnym punkcie nie ma sensu ekonomicznego. Wtedy szukamy przesmyków między budynkami lub wzniesień, gdzie naturalne ukształtowanie terenu wymusza ruch powietrza. P.S. Często przesunięcie fundamentu o zaledwie 7 metrów zwiększa uzysk energii o 14%.

Krok 2: Projektowanie formy i dobór ultramaryny
Gdy mamy dane o wietrze, nasz zespół projektowy — w którym pracuje 3 rzeźbiarzy — przygotowuje szkic koncepcyjny. Nie używamy gotowych szablonów. Każda konstrukcja musi pasować do otoczenia, czy to nowoczesnego biurowca, czy nadmorskiego deptaka. W Trioartajans stawiamy na czyste linie i nasz charakterystyczny kolor — głęboką ultramarynę, która świetnie kontrastuje z zielenią parkową i szarością chodników. Kolor ten nanosimy metodą proszkową, co gwarantuje odporność na sól morską przez co najmniej 9 lat.
W tej fazie decydujemy też o liczbie ogniw fotowoltaicznych. Przykładowo, w rzeźbie 'Wiatr Gdyni' zamontowaliśmy 14 elastycznych paneli monokrystalicznych o łącznej mocy 420 Wp. Projektowanie trwa około 17 dni, po których klient otrzymuje wizualizację 3D wpisaną w realne zdjęcie parku. Nie malujemy trawy na zielono — pokazujemy rzeźbę taką, jaka będzie, z uwzględnieniem cieni rzucanych przez okoliczne drzewa w godzinach popołudniowych.
Rzeźba, która zasila lampy, musi być tak samo trwała jak latarnie, przy których stoi.
Krok 3: Produkcja elementów i logistyka
Produkcja odbywa się w naszym warsztacie w Gdyni. Używamy stali nierdzewnej gatunku 316L, która najlepiej znosi trudne, pomorskie warunki. Wycinanie laserowe głównych profili zajmuje 3 dni, ale najwięcej czasu pochłania wyważanie łopat turbiny. Każda łopatka musi być skalibrowana z dokładnością do 1,5 grama, aby przy silnym wietrze rzeźba nie wpadała w wibracje. To jest moment, w którym prąd ukryty w sztuce staje się faktem technologicznym.
Będziemy z Państwem szczery i uprzedzę: na specjalistyczne łożyska magnetyczne z Niemiec czekamy obecnie 5 tygodni. To jedyny element, którego nie produkujemy sami, a który gwarantuje bezgłośną pracę mechanizmu. Cały proces produkcji zamyka się zazwyczaj w 48 dniach roboczych. Transport gotowej konstrukcji, która waży od 280 do 540 kg, odbywa się niskopodwoziową lawetą w godzinach porannych, aby nie blokować ruchu na ul. Świętojańskiej czy innych głównych arteriach.

Krok 4: Montaż fundamentu i podłączenie do sieci
Ostatni etap to prace ziemne. Wylewamy fundament betonowy o głębokości 1,2 metra, co zapewnia stabilność nawet przy wichurach osiągających 110 km/h. Sam montaż rzeźby na śrubach kotwiących trwa 4 godziny. Kluczowe jest jednak połączenie elektryczne. Nasz elektryk, pan Tomasz, spędza zwykle 2 dni na konfiguracji inwertera hybrydowego, który zarządza energią z wiatru i słońca. Urządzenie to przesyła prąd bezpośrednio do 6 okolicznych latarni LED lub do magazynu energii ukrytego w podstawie rzeźby.
Po zakończeniu prac wykonujemy testy obciążeniowe. Sprawdzamy, czy przy pełnym nasłonecznieniu i wietrze 5 m/s system generuje obiecane parametry. W przypadku realizacji dla dzielnicy Redłowo, uzyskaliśmy 3,2 kWh w ciągu pierwszej doby testowej. Przekazujemy klientowi tablet z aplikacją, gdzie na żywo widać, ile watów produkuje instalacja. Działa, gdy wieje i świeci — to nasza zasada, której trzymamy się od 2017 roku. Całość kończy się podpisaniem protokołu odbioru, co zazwyczaj następuje w 11. tygodniu od wpłaty zaliczki.
Czysta kreska i realny zysk — to widać w statystykach produkcji prądu po pierwszym miesiącu.


